Puch
Kiedy wspominam wakacje w M. - widzę ciebie czytającego Brechta
w oryginale i siebie podsłuchującą obcy język. Zauważyłeś,
wciąż zgadzamy się, by istniały między nami obszary nienazwane,
niewyrażone, jakbyśmy posiadali pewność, że to co najistotniejsze
dzieje się na styku milczenia i dotyku, kiedy w gardle gruda śliny
nie do przełknięcia.

I przestaliśmy już wyznaczać proporcje pomiędzy kilometrami skóry,
którą gładzimy, a centymetrami słów, które cyzelujemy, tylko skuleni
zasypiamy. Na brzegach czułości śnią się katedry w Salisbury, w Rouen,
ich wąskie filary, misterne sklepienia, pinakle, gargulce, chrystusowe
stopy. Nasze sny są pełne okien, rozet i kreseczek blasków. Czasami,
śni się nam również - miękki puch mowy.

  • Autor notki: Anna A. Tomaszewska
  • 12 sierpnia 2011, 14:17:22
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się